Śmiejąc się cicho, poszłam za
Stefanem do jego pokoju. Brunet usiadł na łóżku i spojrzał na mnie, mrużąc
oczy. Wyglądał zabawnie, kiedy się złościł. Nie mogłam nic poradzić i znów się
zaśmiałam. Kraft zrobił wtedy naburmuszoną minę, więc postanowiłam go
udobruchać. Usiadłam obok niego i położyłam dłoń na jego kolanie. Zauważyłam
jak spoglądał na mnie kątem oka, zacisnął usta i odwrócił wzrok w innym
kierunku.
- Stefciu – zamruczałam mu do
ucha, przysuwając się do niego. Dłoń zacisnęłam na jego udzie, kciukiem masując
jego skórę przez materiał spodni. – Nie gniewaj się. Cieszę się, że się tak
przejmujesz jak przyjeżdżam, że sprzątasz jakby miał cię odwiedzić prezydent
Fischer, ale nie musisz. W końcu się dowiem jaki z ciebie bałaganiarz –
uśmiechnęłam się szeroko i go lekko szturchnęłam. Brunet od razu się zaśmiał.
- Jak się dowiesz, co? – spojrzał
na mnie i zabrał moją dłoń ze swojej nogi. Przyłożył ją do swoich ust i
delikatnie ucałował. Uwielbiałam, kiedy to robił.
- Tak łatwo się mnie nie
pozbędziesz – potarłam swoim nosem o jego policzek.
- Na to liczę – powiedział i
pogłaskał mnie po policzku, hipnotyzując mnie wzrokiem. – Wciąż jestem na
siebie wściekły – zabrał dłoń i wyprostował się. Wzrok wbił w ścianę przed nim.
– Zachowałem się okropnie, myśląc, że mogłabyś mnie zdradzić
- Nie mówmy już o tym. To skończony
temat – pokręciłam głową.
- Nie mogę, bo wciąż nie jest tak
jak przedtem. Ja cię przepraszam, zachowałem się jak kretyn. Nie powinienem cię
od razu oskarżać, tylko wysłuchać.
- Daj już spokój – powiedziałam
łagodnie. – To już nie ma znaczenia, to przeszłość. Kocham cię, rozumiesz?
Zraniłeś mnie, to jasne, ale… - westchnęłam. – Wybaczyłam ci. Mam tylko
nadzieję, że to się nie powtórzy.
- Nie powtórzy. Obiecuję – rzekł
szybko. – Kocham cię, Claro. Jesteś dla mnie wszystkim – spojrzał mi w oczy, a
ja tonęłam w jego czekoladowych tęczówkach. – Nigdy nie byłem tak szczęśliwy
jak teraz.
- Nie wiesz nawet jak to mnie
cieszy – przytuliłam się do jego boku.
- Połóż się na łóżko, a ja włączę
jakiś film – po kilku minutach Kraft odsunął się ode mnie.
- Wiem jak kończy się oglądanie
filmów z tobą – zaśmiałam się, ale położyłam się wygodnie pod kocem i
przyglądałam się brunetowi. – No chodź tu – jęknęłam i poklepałam miejsce obok
siebie.
- Już idę – zaśmiał się, a chwilę
później leżałam wtulona w ciepłe ciało chłopaka. Wzrok miałam wbity w
telewizor, ale dłonie Stefana, którymi gładził moją skórę, utrudniały mi
skupienie się.
- Przestań – powiedziałam w
pewnym momencie. Domyśliłam się, że brunet nie miał kompletnie pojęcia o co
mogło mi chodzić. – Zabierz te ręce.
- Nie podoba ci się? – szepnął
gdzieś w okolicy mojego ucha.
- Podoba za bardzo – cmoknęłam
go. – Czy my nie możemy obejrzeć chociaż jednego filmu do końca?
- Przecież nadal oglądamy –
zaśmiał się.
- Już nie – wbiłam się w jego
usta.
- Poczekaj – szepnął między
pocałunkami. – Zamknę drzwi – nawet nie zauważyłam, kiedy znów położył się koło
mnie i napierał swoimi ustami na moje. Objęłam jego szyję dłońmi i nie
pozostawałam mu dłużna. Poczułam jak wsuwa dłonie pod moją bluzkę, dotykał i
pieścił każdy milimetr mojego ciała. Doprowadzał mnie tym do szału, czułam
coraz większe podniecenie. Usiadłam dalej całując jego cudowne wargi, a dłońmi
rozpinałam kolejne guziki jego koszuli. Zdjęłam ją z niego, a chwilę później
Stefan pozbył się mojej bluzki. Kiedy zostaliśmy jedynie w bieliźnie, wciąż
pieścił moje ciało, a ja jedynie cicho jęczałam w jego ramionach. Oddałam mu
się całkowicie. Pozbywaliśmy się resztek naszych ubrań, wciąż całując się
namiętnie. Smakował idealnie jak zawsze. Potem wszedł we mnie mocno i głęboko.
Ukryłam twarz w jego ramieniu. Kiedy poczułam jak się we mnie poruszał, myślałam,
że nie wytrzymam dłużej. Mruczał wprost do mojego ucha lub składał na moim
ciele pocałunki. Oboje pokonywaliśmy drogę na szczyt.
- Jesteś nieziemska – powiedział,
kiedy opadł obok mnie. – Film się skończył
- Mówiłam? – zaśmiałam się i
przygryzłam wargę.
- Jakbym nie był wymęczony to
znów rzuciłbym się na ciebie – zmarszczył brwi. – Co ty wyprawiasz z moim
ciałem?
- Chyba ja powinnam cię o to
zapytać – uśmiechnęłam się i przytuliłam do Stefana.
*
Czas świąt niestety minął szybko.
Chociaż wciąż czułam tę cudowną magię, byłam zachwycona tym jak ludzie
zmieniali się pod wpływem magii świąt. Teraz wszystko wróciło do normy. Ciężko
było znaleźć moment, w którym całą rodziną siadaliśmy przy stole. Od kilku
tygodni nie widziałam mojego najstarszego brata. Wiedziałam, że miał swoje
życie, niemniej smutno mi było, że byliśmy zmuszeni spędzać święta oddzielnie.
- Co jest? – zapytałam, kiedy
siedziałam w pokoju Michaela i omawialiśmy ostatni konkurs. Mój starszy brat
był myślami widocznie gdzieś daleko. Wcale mnie nie słuchał, jedynie kiwał
głową. – Michi! Pytam cię o coś. Masz jakieś problemy?
- Nie – westchnął. – Nie będę się
ci spowiadał.
- No tak, bo jestem tylko głupią
gówniarą – wywróciłam oczami.
- Nie powiesz mamie? – zapytał z
poważną miną, a ja miałam ochotę wybuchnąć śmiechem. Dla mnie zabrzmiało to
jakby coś napsocił. Jak za dawnych czasów. Skinęłam głową. – Chcę się
wyprowadzić.
- Co? – zapytałam zdziwiona. Tego
się nie spodziewałam. Wszyscy myśleli, że Michael nigdy nie opuści domowego
ciepła i obiadków mamusi.
- Chcę kupić mieszkanie i zamieszkać
z Claudią – powiedział powoli, a ja pokręciłam głową.
- Ona o tym wie?
- Jeszcze nie. Dowie się
-To zaproponuj jej to. Na pewno się
ucieszy – powiedział i uśmiechnęłam się.
- Nie lubisz jej.
- To ty chcesz z nią spędzić
resztę życia, nie ja. Rób co chcesz.
- Nie mogłybyście się dogadać? –
zapytał blondyn i usiadł obok mnie na moim łóżku.
- Michi – westchnęłam i
zastanowiłam się nad tym co powinnam mu powiedzieć. Nie chciałam go urazić.
Może i nie byłam największą fanką dziewczyny mojego brata, ale przecież był z
nią szczęśliwy. Musiałam jakoś to znieść. – Mogę spróbować, ale nie wiem… Nie
przejmuj się tym. Skoro ją kochasz i jesteś z nią szczęśliwą to nie masz co się
mną przejmować
- Jesteś moją siostrą. Zawsze
będę się tobą przejmował – uniósł kąciki ust i spojrzał na mnie. – Czyli uważasz,
że powinienem jej zaproponować najpierw?
- Potem razem byście coś wybrali.
Myślę, że to najlepszy pomysł.
- Dzięki, blondyno – zaśmiał się
i poczochrał moje włosy.
*
Właśnie odczytywałam kolejną
wiadomość od Stefana. Uwielbiałam, kiedy wieczorem do mnie pisał, sprawiał tym,
że do końca dnia uśmiechałam się jak głupia, denerwując tym samym wszystkich
dookoła. Usłyszałam nagle pisk Ann i trzaśnięcie drzwiami. Zmarszczyłam brwi,
nie miałam pojęcia o co chodziło, ale kiedy za drzwiami spostrzegłam
zdziwionego Michaela, pomyślałam, że wciąż nie nauczył się, że warto pukać.
- Coś ty zrobił? – zapytałam, a
blondyn podskoczył wystraszony. Spojrzałam na niego dużymi oczami i
wyczekiwałam odpowiedzi. Miałam jednak nadzieję, że nie powie, że właśnie
nakrył Alexa z Ann. Tego byłoby już za wiele.
- Znów to zrobiłem – powiedział i
odsunął się od drzwi do pokoju mojego bliźniaka. – Czy wy nie możecie zamykać
drzwi?
- Czy ty nie możesz pukać? –
wywróciłam oczami. – Myślałam, że dostałeś dostateczną nauczkę! A idź ty w
cholerę. My nigdy nie wchodziliśmy do ciebie jak była z tobą Claudia.
- Jakim cudem zawsze trafiam na
taki moment?
- A wyprowadź się. Spokój będzie –
szepnęłam tak, żeby nie usłyszał.
- Co?
- Nic, nic.
*
- Co za wredna idiotka! – usłyszałam, kiedy tylko odebrała telefon,
który od jakiegoś czasu zakłócał mój spokój. Zmarszczyłam brwi, bo kompletnie
nie miałam pojęcia o co i kogo mogło Stefanowi chodzić. Nie wydawało mi się,
żeby w naszym najbliższym otoczeniu był ktoś, kto był „wredną idiotką”.
- Kto? – zapytałam i usłyszałam
głęboki wdech po drugiej stronie.
- Marisa, a kto? – powiedział jakby to była najoczywistsza rzecz. – Znów wypisuje jakieś bzdury. Nie mam pojęcia
co robić – westchnął, a ja zamknęłam na chwile oczy, żeby zebrać myśli.
Denerwowało mnie to, że wciąż temat Marisy krążył wokół nas.
- Chyba jej nie odpisujesz –
powiedziałam po chwili. Tego jeszcze by brakowało, jakby utrzymywali ze sobą
kontakt.
- Napisałem jej, żeby przestała do mnie pisać. Teraz nie pisze do mnie,
ale do… mamy
- Co? Czy ona jest normalna?
Pisze do twojej mamy? – byłam zdenerwowana jak nigdy. Ta dziewczyna kompletnie
nie miała mózgu.
- Pisała, że na pewno pakujesz we mnie jakieś narkotyki, bo jestem taki
szczęśliwy. Claro, mam jej kompletnie dość. Nie wiem co robić – powiedział rozbity.
Och, tak mi było go szkoda. Już nawet to co o mnie piała schodziło na dalszy
plan.
- Trzeba coś z tym zrobić, to
nękanie – westchnęłam. – Chcesz, żebym do ciebie przyjechała?
- Nie musisz. – powiedział i na chwilę zamilkł. – Nikt nie uważa, że to prawda. Wiemy, że nie
jesteś taka. Kto jak kto, ale ty…
- Przyjadę – powiedziałam,
spoglądając przez okno. – Czekaj na mnie, kocham cię.
- Też cię kocham – odpowiedział i
się rozłączyłam.
Co za wstrętna… małpa. Nie wiem
jak ktokolwiek może być takim idiotom, żeby zachowywać się jak ona. Naprawdę
zaczynam myśleć, że w umysłem Probst działo się coś złego. Do kieszeni włożyłam
telefon, a na siebie nałożyłam kurtkę i buty. Powiadomiłam rodziców, że
wychodzę i chwilę później siedziałam w samochodzie. Nim odjechałam spod domu,
zacisnęłam ręce na kierownicy i w głowie próbowałam sobie ułożyć to wszystko co
powiedział mi Stefan.
- Uspokój się – szepnęłam do
siebie.
Wyjechałam spod naszego domu i
ruszyłam w stronę posesji państwa Kraft. W głowie wciąż mi huczało od tego co
usłyszałam. Byłam wściekła. Jak, ta głupia idiotka, wciąż mogła dręczyć mojego
ukochanego? Przecież dał jej jasno znać, że między nimi już skończone. Nie
miała przecież na co liczyć. Poza tym był spokój póki był sam. Kiedy zaczął
spotykać się ze mną, zaczęła dziwną walką o niego. Jechałam uważnie, jak
zawsze, chociaż wewnątrz czułam się paskudnie. Byłam zła na Stefana za jego
zazdrość, ale teraz obawiałam się, że Marisa mi go odbierze. Nagle zauważyłam
światła jakiegoś samochodu wprost przede mną. Nie zdążyłam ani zahamować ani
odbić w drugą stronę. Poczułam potworny ból, a później nie było już nic.
____________
____________
Witam Was, moje ukochane czytelniczki! :*
Za końcówkę prawdopodobnie mnie zabijecie, wybaczcie - musiałam.
Pewnie zauważyłyście inny wygląd. Kiedy zobaczyłam to zdjęcie, stwierdziłam, że musi pojawić się jako nagłówek u Clary. Mam nadzieję, że się Wam spodoba jak i mnie.
Co myślicie? Rozdział moim zdaniem jest nawet niezły :)
Buziaki, kochane :*
Za końcówkę prawdopodobnie mnie zabijecie, wybaczcie - musiałam.
Pewnie zauważyłyście inny wygląd. Kiedy zobaczyłam to zdjęcie, stwierdziłam, że musi pojawić się jako nagłówek u Clary. Mam nadzieję, że się Wam spodoba jak i mnie.
Co myślicie? Rozdział moim zdaniem jest nawet niezły :)
Buziaki, kochane :*