Kiedy otworzyłam oczy, oślepiało
mnie jarzeniowe światło. Rozejrzawszy się, zauważyłam białe ściany, pościel
tego samego koloru oraz kroplówkę, do której byłam podłączona. Na twarzy miałam
założoną maskę tlenową, a na klatce piersiowej poprzyklejane elektrody. Na
palcu serdecznym lewej dłoni zauważyłam pulsoksymetr, a na ramieniu
ciśnieniomierz. Nie ulegało wątpliwościom, że byłam w szpitalu. Nie do końca
jednak rozumiałam dlaczego. Przymknęłam powieki chcą przypomnieć sobie
cokolwiek co mogłoby mieć związek. Jednak bez skutku, w pamięci miałam jedynie
czarną dziurę. Nie miałam pojęcia jak się znalazłam w tym miejscu oraz, co
ważniejsze, dlaczego. Próbowałam się podnieść do pozycji siedzącej, ale
poczułam ból w klatce piersiowej. Odruchowo wzięłam głęboki wdech, przez co ból
był jeszcze silniejszy. Spanikowałam. Dlaczego to wszystko tak bolało? Oraz, do
cholery, dlaczego byłam przyczepiona do większej ilości kabli niż komputer?
- Clara? – usłyszałam
zachrypnięty głos.
Podniosłam wzrok i zauważyłam
mojego chłopaka, który chwilę wcześniej musiał wejść do sali. Stał w progu i
wpatrywał się we mnie z ogromną intensywnością, w dłoni trzymał kubek z kawą.
Spojrzałam na krzesełko stojące obok łóżka. Leżała na nim czarna bluza należąca
do Stefana. Byłam pewna, że siedział przy mnie zanim się nie obudziłam.
Zamknął drzwi za sobą i powoli
podszedł do szpitalnego łóżka, a kubek odstawił na szafkę. Patrzył na mnie z
niedowierzaniem, a później osunął się na krzesełko, nadal nie spuszczając ze
mnie wzroku. Czułam się dziwnie. Byłam pewna, że on wiedział, ale najwidoczniej
myślał, że pamiętam co się stało, ale nie… Pustka, czarna dziura.
- Co się stało? Dlaczego tu
jestem?
Westchnął i znów świdrował mnie
wzrokiem.
- Nie pamiętasz co się wtedy
stało? – powiedział powoli i pochylił w moją stronę, a potem złapał moją bladą
dłoń. – Nic? – zapytał raz jeszcze, kiedy pokiwałam przecząco głową.
- Ostatnie co pamiętam to, to że
dzwoniłeś do mnie. Nie pamiętam o czym rozmawialiśmy, nie pamiętam co się
później stało – westchnęłam.
- Miałaś wypadek – powiedział po
dłużej chwili. Spojrzałam na niego z szeroko otwartymi oczami. Jaki wypadek? –
Jakiś… - wziął głęboki wdech. – Facet wjechał w twój samochód. Jechałaś właśnie
do mnie.
- To nie twoja wina –
powiedziałam wysilając się na uśmiech, bo wiedziałam, że się obwiniał. Zbyt
dobrze go znałam. – Nie pamiętam jak to się stało, ale to nie była twoja wina.
Jak sam powiedziałeś, jakiś facet we mnie wjechał.
- Jestem taki wściekły – wstał i
podszedł do okna. – Kiedy się dowiedziałem, miałem ochotę go zabić. Kiedy cię
przywieźli, byłaś w krytycznym stanie – odwrócił się w moją stronę. – Mogłaś
tego nie przeżyć, bo jakiś pijany kretyn chciał urządzić sobie rajd. Bałem się,
że cię stracę.
Spuścił wzrok i milczał przez
kilka minut. Ja po prostu patrzyłam na niego, starając się jakoś przetrawić
nowe wiadomości. Nie zauważyłam nawet, kiedy podszedł do mnie i usiadł na
krzesełku. Złapał moją dłoń i pogładził ją kciukiem, a potem nachylił się nade
mną i pocałował w czoło.
- Tak bardzo się o ciebie bałem –
szepnął. – Kocham cię
*
Nie miałam nawet pojęcia ile dni
spędziłam w szpitalu. Czułam się okropnie, wszystko mnie bolało, a na dodatek
wszyscy skakali dookoła mnie. Nigdy tego nie lubiłam, wolałabym, żeby
zachowywali się tak jak zwykle. Miałam dość pytań czy czegoś nie potrzebuję,
czy może jest mi niewygodnie, poprawić poduszkę… Momentami miałam dość nawet
Stefana, lubiłam jak się o mnie troszczył, ale bez przesady… Był to jeden z
niewielu momentów, kiedy cieszyłam się, że wyjechał na zawody.
Kiedy wreszcie zostałam sama z
Alexem, odetchnęłam z ulgą. Był dosłownie jedyną osobą, która zachowywała się
normalnie.
- Może poprawić ci poduszeczkę? –
mój bliźniak zapytał słodko, uśmiechając się przy tym. Po chwili jednak zaśmiał
się i usiadł na krańcu łóżka.
- Ja chcę stąd wyjść – westchnęłam.
– Mam dość.
- A jak się czujesz? – zapytał, a
ja wywróciłam oczami.
- Dobrze, przecież już nic mi nie
jest – uśmiechnęłam się i usiadłam. Może i bolały mnie żebra, ale nie było źle.
Lekarze i tak uważali, że miałam wielkie szczęście, że wszystko tak dobrze się
skończyło. – Co dzisiaj jest za dzień?
- Nie wiesz? – zaśmiał się. – Nowy
Rok, pierwszy stycznia.
- Och, naprawdę?
Miałam problem za nadążeniem za
dniami tygodnia. Czasami przesypiałam całe dnie, nie bardzo miałam dlatego pojęcie,
co się działo dookoła.
- Tak – przytaknął. – O, właśnie.
Mam coś dla ciebie. Kraft kazał ci przekazać, nim wyjechał – podał mi czerwoną
różę, która leżała na stoliku obok łóżka. Wcześniej jej nie zauważyłam. Uśmiechnęłam
się szeroko. – Nie rozumiem kobiet – zarechotał, a ja miałam ochotę uderzyć go
w ten jego pusty łeb.
- Nie mam pojęcia jak Ann z tobą
wytrzymuje
- Proszę cię… jestem ideałem –
wypiął dumnie pierś, a ja zachichotałam. No, oczywiście, chodzący ideał.
*
Kiedy wreszcie wyszłam ze
szpitala, dostałam potężny zastrzyk energii. Chyba podziałało na mnie świeże
powietrze i zero lekarzy czy pielęgniarek dookoła. Udało mi się nawet wybłagać
rodziców, bym mogła z nimi pojechać na ostatni konkurs Turnieju Czterech
Skoczni.
Od razu udałam się w stronę kadry
Austriaków. Kiedy tylko ujrzałam mojego brata i chłopaka uśmiechnęłam się
szeroko. Pierwszy zauważył mnie Stefan.
- Co tu robisz? – zapytał, kiedy
zamknął mnie w swoich ramionach. – Powinnaś odpoczywać
- Jest dobrze – uśmiechnęłam się
i przycisnęłam swoje usta do jego. – Cześć, bracie – zwróciłam się do Michaela,
który patrzył na nas z uniesionymi brwiami. Wywrócił oczami i odszedł od nas.
- Tęskniłem za tobą – usłyszałam szept
Krafta przy moim uchu. – Muszę iść się rozgrzać – powiedział i wysłał mi
przepraszający uśmiech.
- To ja pójdę do rodziców. Będę
za ciebie trzymała kciuki – pocałowałam go w policzek. – Powodzenia.
- Kocham cię – przytulił mnie do
siebie, a później puścił.
Konkurs przebiegł bardzo po myśli
Hayboecków, ale podejrzewałam, że i Stefan cieszył się z wyczynu swojego
przyjaciela.
*
- Widzisz jakiego masz
utalentowanego brata? – Michi cieszył się jak małe dziecko z zajęcia trzeciego
miejsca.
- Masz dobre geny i tyle –
zaśmiałam się i wtuliłam w stojącego Stefana, który od razu mnie przytulił.
Kadra Austrii zorganizowała małą
imprezę, więc co chwilę ktoś gratulował Michaelowi. Dzięki czemu mogłam wyjść
niezauważona z Kraftem. Zabrał mnie na skocznie i razem usiedliśmy na belce
startowej. Spojrzałam przed siebie i na moją twarz wkradł się uśmiech.
Ścisnęłam dłoń chłopaka i swój wzrok przeniosłam na jego twarz.
- Pięknie tu – powiedziałam.
- Z tobą wszędzie jest pięknie –
uniósł kąciki ust. – Cieszę się, że wyszłaś z tego wypadku cało. Nawet nie
wiesz co się ze mną działo, kiedy się dowiedziałem. Dlatego mam dla ciebie propozycję.
- Jaką? – zdziwił mnie tym. Przez
moment pomyślałam o głupotach, które wygadywał Michael.
- Ogromnie cię kocham i jesteś
moim największym słońcem. Nie zniósłbym jeśli znów coś by ci się stało… - wziął
głęboki oddech. – Zamieszkaj ze mną.
- Och – wyrwało mi się. Nie
spodziewałam się tego kompletnie. – Nie wiem czy to najlepszy pomysł.
- To świetny pomysł. Znajdziemy
jakieś fajne mieszkanie, albo dom, jeśli chcesz – uśmiechnął się do mnie i
pogłaskał po policzku. – Spędzalibyśmy ze sobą więcej czasu.
- Daj mi to przemyśleć – westchnęłam.
– Mama nie będzie zadowolona.
- Jesteś przecież dorosła, a ja,
oczywiście, zajmę się tobą doskonale.
- Nie wątpię, ale… Stefan się
wyprowadził, Michi też planuje… teraz ja? – powiedziałam i oparłam głowę o jego
ramię.
- Przecież nie wywiozę cię na
Syberię i zniewolę – pogłaskał mnie po włosach. – Chociaż to zniewolenie…
- Ej! – zaśmiałam się i lekko go
uderzyłam. – Pomyślę o tym, obiecuję.
- Nic na siłę – poczułam jego
ciepłe wargi na moim czole.
- O nie! – usłyszeliśmy dobrze
znany głos. Kiedy dostrzegliśmy Michaela i Claudię, zaśmialiśmy się. – Zmiana,
teraz nasza kolej.
- O nie – zachichotałam. – My się
stąd nie ruszamy, prawda?
- To się chociaż przesuńcie –
blondyn wywrócił oczami.
- Dobra, to my może pójdziemy do
hotelu – brunet się zaśmiał i zeszliśmy z belki.
- Grzecznie tam! – Michi pogroził
nam palcem.
_____________
Cześć Wam! :)
No i jestem z trzynastką. Jak Wam się podoba? Minie bardzo. :D
Jakoś ostatnio wcale nie chciało mi się ruszyć tyłka i coś napisać, ale jakimś cudem dałam radę xD
Buziaki :*
_____________
Cześć Wam! :)
No i jestem z trzynastką. Jak Wam się podoba? Mi
Jakoś ostatnio wcale nie chciało mi się ruszyć tyłka i coś napisać, ale jakimś cudem dałam radę xD
Buziaki :*
Swietny rozdzial!♥Czekam na kolejny:)
OdpowiedzUsuńJestem :)
OdpowiedzUsuńW pewnym sensie cieszę się, że się mnie boisz, dlatego mam rozdział na zawołanie :D
Chyba zdajesz sobie sprawę z tego, że w ostatnim rozdziale nieźle nas wystraszyłaś! Ale fajnie, że z Clarą wszystko okej.. nie przeżyłabym, gdyby jej się coś stało..
Pomysł mieszkania razem uważam za genialny! Oj działo by się, działo.. tylko niech ona się zgodzi! xD
Rozdział super, wszystko pięknie, ładnie, nic tylko czekać na kolejny.
Buziaki ;*
Jestem!
OdpowiedzUsuńRozdział jest powalający *-*
Jak ja się bałam o Clarę. Ba szczęście ten wypadek skończył się dobrze. Stefan tak się o nią troszczy. I ta jego propozycja... Hmm mi się on podoba. Zobaczymy co postanowi nasza Clara. Mam jednak nadzieję że się zgodzi.
Czekam na następny
Buziaki :* !
Nie wiem na co narzekasz! :D
OdpowiedzUsuńRozdział jest doskonały! :D Bardzo mi się podoba. ^^
Jak się okazuje trzynastka nie tak pechowa. :)
Bałam się o naszą Clarę, bo gdyby ona nie przeżyła... Ach, nie chcę nawet o tym myśleć. Nie rozumiałam, nie rozumiem i rozumieć nie będę osób siadających "za kółko" po alkoholu. Czy ci ludzie wyobraźni nie mają? Jeżeli zabiją siebie - trudno, ich błąd. Ale jeśli zabiją Bogu ducha winnych ludzi? :O
Na całe szczęście naszej bohaterce się udało wyjść z tego bez większego szwanku. :) I ta jej błyskawiczna regeneracja. Cóż za dziewczyna, mająca w sobie tyle energii! :D
A ta propozycja Stefcia... Och, niech się zgodzi! Błagam, błagam, błagam! :D
Piękne, że myśli o swoich rodzicach, którzy mogą się nieco podłamać, gdy dowiedzą się, że ich dwoje dzieci chce się wyprowadzić, ale w życiu człowieka przychodzi taki czas i niestety nic na to nie poradzimy. :)
Rozdział bombowy! :D
Czekam na kolejny! ^^
Buźka :*
Hejka!
OdpowiedzUsuńTen rozdział (pomimo, że trzynasty- to moja ulubiona liczba :))był świetny! Masz fajny i wciągający styl pisania, wręcz idealny.
I chyba można to stwierdzić z poprzednich komentarzy, więc mam nadzieję, że ten już do końca Cię przekona XD.
Co ja mogę jeszcze powiedzieć, hmmm...może to...;)
Chciałabym Cię serdecznie zaprosić na mojego bloga.
Adres: zpk13.blogspot.com
Mam nadzieje, że wpadniesz, poczytasz i skomentujesz.
A teraz życzę Ci weny i mnóstwo wolnego czasu na pisanie kolejnych fantastycznych rozdziałów!!!
Bałam się o Clarę, ale jak widać - wyszła z tego cało i to mnie bardzo cieszy, bo innego wyjścia nie widziałam ;)
OdpowiedzUsuńCóż, propozycja Stefana jest dość zaskakująca. Zwłaszcza, gdy zaczął denerwować Clarę swoją troską :D Jednak miło z jego strony, że sam wpadł na taki pomysł, a nie czekał aż ona sama zaproponuje wspólne mieszkanie. O jejku, niechże Clara się zgodzi! ^^
Kochana, kolejny cudowny rozdział za Tobą, więc teraz widzimy (albo czytamy :D) się przy czternastce!
Pozdrawiam, weny ;*
Hejka :*
OdpowiedzUsuńRozdział cudo. Ogromnie się cieszę,że Clarze nic poważnego sie nie stało :) Bałam sie,że chciałaś to bardziej skomplikować,ale naszczęście skończyło sie jak sie skończyło :D
Czekam na kolejną część :)
Weny :*
Buźka :3
Gabi
Jestem! ♥
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział i nawet nie próbuj mu tutaj narzekać, bo zobaczysz, że cię kiedyś znajdę :D
Jejku, a tak się bałam o naszą Clarę. Całe szczęście, że nic poważnego jej się nie stało. Spróbowałabyś tylko jej coś zrobić xD
Propozycja Stefana mnie lekko... zszokowała, zaskoczyła? Ale w sumie z drugiej strony, ja tam nie mam nic przeciwko temu, oby tylko dziewczyna nam się zgodziła :)
Czekam!
Buziaki :**
PrzeD przeczytaniem tego rozdziału myślałam: "oby trzynastka okazała się szczęśliwa, wbrew wszelkim przesądom"... i okazała się szczęśliwa! *.*
OdpowiedzUsuńRozdział genialny. Nadopiekuńczy Stefan, który myśli nad zamieszkaniem z Clarą i zniewoleniem jej... no no no. Robi się ciekawie :D
Ale to i tak braciszkowie naszej bohaterki wygrali ten rozdział swoim stylem bycia. I to Michaela: "Grzecznie tam!"... MISTRZOSTWO!
Czekam na następny ;*
Buziaki,
British Lady ♡
Hej!
OdpowiedzUsuńAleż odetchnęłam z ulgą, że ten wypadek nie okazał się groźniejszy w skutkach. A Stefan cały czas był przy Clarze <3
rozbawiło mnie to, że przyjaciele - Michi i Stefan - myślą tak podobnie. Obaj chcieli zabrać swoje dziewczyny w to samo miejsce :-) Dobrze, że się nie pobili ;-)
Rozdział świetny, jak zwykle :-)
Do następnego!
Buziak :*
Jej już myślałam, że się oświadczy, a on o mieszkanie zapytał ^^ Jednakże cieszę się, że wyszła bez szwanku z tego wypadku bo już sądziłam, że planujesz jakąś tragedię.
OdpowiedzUsuńMichael jako starszy brat doskonale wywiązuje się ze swojego zadania :)
Pozdrawiam
Jestem ^^
OdpowiedzUsuńCieszę się że nasza bohaterka wyszła z tego wypadku cało. I że musiała lezeć przez jakiegoś pijaka, nie nie..
Stefan jest taki opiekunczy co do Claudii. takiego chłopaka to ze świeca szukać ;)
Czekam na kolejny.
Pozdrawiam :*
Hejka :)
OdpowiedzUsuńMasz szczęście, że Clara wyszła z tego wypadku.
O jakie to słodkie. Stefan chce, by zamieszkali razem. Urocze.
Tylko szkoda, że obwiniał się o ten wypadek. I ten teksty Michiego:
,, Widzisz, jakiego masz utalentowanego brata?" - jaki on skromny ;)
,, Grzecznie tam!- Michi pogroził nam palcem" bezcenne.
Weny i dużo buziaków.
Czekam na następny
Ściskam :*
Świetny, cudowny rozdział.
OdpowiedzUsuńKocham Stefana i Clare.
Mam nadzieję, że mimo wszystko będą razem na zawsze.
Pozdrawiam.
Bardzo spóźniona, ale obecna :)
OdpowiedzUsuńNadrobiłam zaległości :)
Prawie zawału dostałam, jak przeczytałam, że Clare miała wypadek... Ale odetchnęłam z ulgą, że nic poważnego się jej nie stało :)
Średnio chce mi się wierzyć w to, że nasze gołąbki będą grzeczne w hotelu ^^. Coś mi się zdaje, że z tej mąki będzie chleb... ^^.
Czekam na następny rozdział.
Pozdrawiam serdecznie i życzę dużo weny :*